czwartek, 16 października 2014

#9 Alverde seria do włosów z olejkiem arganowym

Cześć!

Kilka miesięcy temu moja siostra była w DM, więc dostała ode mnie obszerną listę z produktami, które chciałabym przetestować. Najbardziej ciekawa byłam produktów do włosów, które są niedostępne w Polsce. Poszukałam na blogach i yt, na co zwrócić uwagę i tak oto w koszyku znalazła się często wspomina seria Alverde z olejkiem arganowym. Kosmetyki czekały długo na swoją kolej a w związku z przeprowadzką na studia nadarzyła się okazja do testowania...




Cena: każdy z kosmetyków kosztuje ok.2 euro

Dostępność: drogerie DM

Pojemność: 200 ml


Pierwszy w kolejności jest szampon:




Szampon  jest bardzo podobny do szamponów z dostępnej w Rossmannie Alterry. Ma też bardzo podobną konsystencję- coś w stylu żelu, gdy wyciśniemy go na rękę. Mimo braku SLS trochę się pieni. Pachnie delikatnie, prawie niewyczuwalnie. U mnie się nie sprawdził. Dlaczego? Tak samo jak po kilku wariantach szamponów z Alterry moje włosy po nim przetłuszczają się szybciej niż po innych szamponach, dlatego używam go, męcząc się...

Teraz odżywka:




Tutaj przyjemnie nie jest;) Po pierwsze sama konsystencja odżywki- jest bardzo gęsta i zbita, co teoretycznie lubię, jeśli przyczynia się do tego, że nie spływa z włosów po nałożeniu. W  tym przypadku jednak, kiedy ją nakładam po kilku sekundach  na włosach jej nie ma! Zapach też mnie drażni, nie jest przyjemny. Te rzeczy jednak mogłabym znieść. Po nałożeniu czekam chwilę, by ją spłukać i co wtedy? Przeczesując ręką włosy żadnej miłej powłoki na nich nie czuć, tak jakby wchłonęła się w kilka sekund. A jaki jest efekt? Włosy całkowicie wysuszone,zbijające się w strąki. Następnego dnia dalej są matowe, nie da się ich dobrze ułożyć. Jedyną opcją jest spięcie;) Mam ochotę w tym momencie wyrzucić ją do kosza, bo włosy lepiej się układają bez użycia żadnej odżywki, niż po jej zastosowaniu. Wcześniej  miałam m. in. odżywkę z granatem z Alterry i okazała się rewelacyjna, więc w tym przypadku miałam podobne oczekiwania.


Teraz serum na końcówki:




Serum również mnie rozczarowało. Dlaczego? Drażni mnie zapach, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Po zastosowaniu wyczuwam dwie fazy uwalniania się zapachu;) Najpierw pachnie bardzo intensywnie cytrusami.. a po godzinie czuję słodko mdlący zapach orzechów. Jeśli chodzi o działanie... jest przeciętne. Nie nawilża końcówek. Jest dla nich neutralny.  O wiele lepiej sprawdza mi się olejek Marion z serii orientalanej, który je ładnie nabłyszcza. Na szczęście dla olejku można znaleźć różne zastosowanie niekoniecznie na włosach;)


Podsumowując, bardzo chciałam przetestować te kosmetyki i myślałam, że będą lepsze np. od Alterry z granatem. Seria jest według mnie kompletnym niewypałem. Mimo naturalnego składu zapewniają przynajmniej u mnie przetłuszczające się szybciej siano;) Z pewnością nigdy już po nie nie sięgnę.

 A co Wy używałyście/ polecacie z Alverde?;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz