niedziela, 26 października 2014

#12 Benefit They're real Mascara- hit??

Cześć!

Dziś mam dla Was recenzję kultowej maskary marki Benefit- They're real Mascara. Pamiętam, że zawsze podczas zakupów w Sephora reklamy tego tuszu zwracały moją uwagę. Określenie go hitem, kultowym kosmetykiem itp. przemówiły również do mnie. Tusz trafił do mnie w świątecznym zestawie z Benetintem oraz próbką bazy pod makijaż. Przez kilka miesięcy trzymałam go na toaletce, ciesząc oko i zużywając inne zapasy. Opóźniałam otwarcie, spodziewające się miłości życia, na którą od pierwszego użycia będę skazana do końca swych dni wydawać co kilka miesięcy ok. 130 zł. Cena tego tuszu jest kosmiczna, ale tak bardzo lubię mocno podkreślone rzęsy, że gdyby był tego wart z pewnością kupowałabym go regularnie.

A teraz najważniejsze pytanie: czy jest to hit?

Zacznę od opakowania. Jeśli cena kosmetyku jest tak wysoka, oceniam każdy aspekt.








Mascara zapakowana jest w elegancki czarny kartonik. Bardzo dobre rozwiązanie, mamy pewność, że jest w nienaruszonym stanie.






Tusz ma srebrne, śliskie opakowanie. Prezentuje się klasycznie i elegancko, trochę retro-  w stylu szaty graficznej Benefit. Mascara ma pojemność 8,5g.




Szczoteczka jest gumowa, ma szeroko rozstawione "igiełki" a zakończona jest kuleczką.




Właśnie ta kuleczka pomaga rozdzielić rzęsy oraz wyciąga je w kącikach.


Przejdźmy do obietnic producenta:

1) 94% wydłużenia i objętości
2) 90 % podkręcenia
3) 94% uniesienia
4) 100 % trwałości efektu

1) Dzięki specyficznej szczoteczce tusz dobrze rozdziela rzęsy, więc objętość jest w porządku. Moje rzęsy wydłuża słabo i nie pogrubia wcale.

2) Tego aspektu nie mogę ocenić, bo mam rzęsy podkręcone same z siebie, nie używam zalotki itp.

3)  Uniesienie jest bardzo marne, mam ważenie, że rzęsy są "ciężkie" po użyciu tuszu. Kiedy próbuję dołożyć kolejną warstwę skleja rzęsy.

4) Tutaj kolejny zarzut. Maskara odbija mi się na pod brwiami. Na dolnej powiece natomiast nie.


Teraz jak prezentuje się na oczach:











Podsumowując, bardzo się zawiodłam na tym tuszu. Czasem po użyciu maskary dostawałam pytania, czy mam sztuczne rzęsy. Pomalowane tym nie zwracają uwagi. Dużo lepiej sprawdzają się u mnie tusze takich marek jak: Rimmel, Max Factor, Essence, Maybelline, a  kosztują max. 30 zł! Nie ma efektu "wow". Za cenę 130 zł spodziewałam się czegoś lepszego od tuszy drogeryjnych, jednak jak widać drogie nie znaczy tutaj wspaniałe. Bardzo denerwuje mnie to, że tusz odbija mi się na górze, bo wygląda to bardzo nieestetycznie i muszę go ciągle  kontrolować w ciągu dnia. Jest dla mnie słabym produktem i męczę się z tym ,żeby w ogóle zużyć go do końca. Widzę, że zbiera też wiele pozytywnych opinii, także trzeba się przekonać indywidualnie i może u kogoś się sprawdza. Ja pozostanę wierna moim ulubieńcom;)

Miałyście ten tusz, jak się sprawdził? Jakie są Wasze ulubione maskary?;)

4 komentarze:

  1. Hmm, ja i tak miałam "WOW" jak zobaczyłam Twoje rzęsy tutaj. Dostałam mini wersję tego tuszu w czerwcowym beGlossy i bardzo mi się spodobał. Aczkolwiek na moich cienkich jasnych rzęsach wszystko daje efekt :P Trwałość też u mnie jest super, po prysznicu nawet się nie rozpływa jeśli nie trę oczu (za to bardzo ciężko go zmyć). No w każdym razie mi się podoba jak u Ciebie wygląda, bardzo naturalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki;* ja się wkurzyłam, bo spodziewałam się efektu prawie sztucznych rzęs a tutaj jest bardzo naturalny jak na moje standardy;D

      Usuń
  2. Masz piękne rzęsy :) ja nie lubie przepłacac za tusze do rzes. Dawniej uzywalam tuszy marek Maybelline, Rimmel itd za ok. 30zł, a teraz najchętniej sięgam po kilka moich ulubienców z naszego rodzimego Wibo - za cene niecale 10 zł sprawuja się rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję;* właśnie jeszcze nie próbowałam Wibo, dzięki za przypomnienie, myślę, że jak tylko Rossmann ogłosi promocję -49pro uzupełnię zapasy;)

      Usuń