Nie wiem jak Wy, ale ja należę do osób, które kolory na paznokciach segregują w zależności od pory roku. Pewne barwy kojarzą mi się jednoznacznie z aurą za oknem i wywołują mnóstwo skojarzeń. Patrząc na te dwie buteleczki mam przed oczami park pełen złotych liści, kubek gorącej herbaty, długi spacer, kieliszek wina.
Oba kolory są ciemne i niejednoznaczne i dlatego tak bardzo sobie je upodobałam;)
Pierwszy lakier to Bahama Mama nr 44 z Essie:
Uwielbiam burgundowy, mimo tego że dużo firm oferuje różne odcienie tego koloru w buteleczkach, nie było łatwo odszukać ten idealny;) Dlaczego akurat Bahama Mama? Zależało mi na znalezieniu burgundu podszytego fioletem, czymś w odcieniu śliwki a nie czerwienią. Może za bardzo wnikam w szczegóły, ale w odpowiednim świetle te fioletowe podtony pięknie się uwydatniają i sprawiają, że efekt jest wyjątkowy.
Drugim ulubieńcem jest lakier z Rimmela o nazwie Punk Rock nr 711:
Kolejny kameleon. W zależności od kąta padania światła na pierwszy plan wysuwa się: ciemna szarość, niebiesko-granatowy, a nawet śliwka. Jeśli zależy nam na wydobyciu jakiegoś z tych tonów, możemy odpowiednio dobrać sweterek lub bluzkę i za każdym razem efekt będzie trochę inny i nas zaskoczy. Według mnie idealna, trochę lżejsza alternatywa dla czerni.
Krótko podsumowując, te kolorki ciągle goszczą na moich paznokciach i chyba szybko się to nie zmieni:) Oba lakiery mają szerokie pędzelki i do pełnego krycia potrzeba dwóch warstw. Trwałość to u mnie ok. 5 dni z top coatem. Plusem jest to, że nie tworzą się smugi.
Jak Wam się podobają te lakiery? Jacy są Wasi ulubieńcy na tę porę roku?:)








Bahama Mama piękny!
OdpowiedzUsuńPS. Zrób wpis o swoich cieniach Inglot, jestem mega ciekawa!
jasne że zrobię!:D
Usuń